Informacje

  • Wszystkie kilometry: 55271.00 km
  • Km w terenie: 0.00 km (0.00%)
  • Czas na rowerze: brak danych.
  • Prędkość średnia: brak danych.
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

stat4u

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lukasz78.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Uwaga: Podobno jestem toksyczny, podżegam do wojny, jestem chamem i pluję Litwinom do talerza :) Jeśli się mnie nie boisz, zapraszam na bloga!

Blog niepoprawny politycznie, pisany z pasją i spontanicznie.

Ciechocinek i... Łubianka. I polskie koleje :)

Niedziela, 18 listopada 2012 | dodano:19.11.2012
Dzień w Toruniu zaczął się leniwie. Dopiero przed 11 wskoczyłem na rower i pojechałem na północ, zaliczyć gminę Łubianka.

Dotąd słowo "łubianka" kojarzyło mi się albo ze zrywaniem truskawek albo ze zbirami z sowieckiego NKWD. A tu proszę, pod Toruniem jest sobie wieś Łubianka i do tego jest siedzibą gminy.

Zdjęć z Łubianki nie mam, bo nie widziałem tam nic ciekawego do fotografowania (w pobliżu jest podobno zameczek krzyżacki, ale już nie było czasu tam jechać), więc zamiast tego fociłem jakieś pozostałości czasów pruskich w Toruniu:





Oglądałem też napisy na murach, żeby wiedzieć, gdzie "rządzi" Elana Toruń, a gdzie rządzi Apator. Nie wiem, czemu kibice obu drużyn się nie lubią, bo Elana gra w piłkę, a Apator jeździ na żużlu, więc bezpośredniej rywalizacji sportowej nie ma i być nie może. Ale kibice nie lubią się i już. Gdybym był z Torunia, pewnie byłbym za Elaną, bo lubię piłkę, a żuzel nie kręci mnie zupełnie. W każdym razie z moich pobieżnych obserwacji wynika, że im dalej na północ, tym więcej fanów Apatora a im dalej na południe tym więcej kibiców Elany. Toruń jest ciekawie położony, na pograniczu Pomorza i Kujaw - można rzec, że Apator jest bardziej pomorski, a Elana bardziej kujawska :)

To tyle kibicowskich dywagacji, wróćmy do rowerowania. Po krótkim postoju u rodzinki zrobiłem traskę w kierunku na Aleksandrów Kujawski, najpierw w towarzystwie, potem samemu. W towarzystwie dojechałem do miejsca katastrofy kolejowej pod Otłoczynem:







Robiło wrażenie, zwłaszcza jak akurat za plecami przejeżdżał pociąg z pasażerami. To największa katastrofa w historii polskich kolei... Do kolei jeszcze wrócimy w dalszej części wpisu.

Z okolic Otłoczyna jechałem już samemu, miałem jechać na pociąg do Aleksandrowa Kujawskiego, ale zorientowałem się, że nie zdążę, więc postanowiłem wrócić do Warszawy pociągiem późniejszym, w międzyczasie zaliczając okoliczne miasteczka - Ciechocinek i Nieszawę. Oto i Ciechocinek:



Z Nieszawy zdjęć nie mam, nie chciało mi się focić, bo klimaty były jakieś takie ponure, zaliczyłem za to solidny podjazd. Humor znacząco mi się poprawił, gdy doszły do mnie wieści ze stadionu w Poznaniu - Legia, której kibicuję, właśnie porządnie obijała Lecha :) Dziwna ta Legia, potrafi obić silne drużyny na wyjeździe, za to tracić punkty z jakimiś leszczami u siebie...

A teraz znów polskie koleje. Dotarłem na dworzec w Aleksandrowie ok. 16, pociąg mialem o 16:49. W kasie dowiaduję się, że... pociąg ma 100 minut opóźnienia. Ładny wynik, co?

Akurat nadjeżdżał pociąg osobowy do Kutna (też nieco opóźniony, dlatego się załapałem), więc szybko kupiłem bilet i wsiadłem. W Kutnie okazało się, że ten sam skład, po zmianie numeracji jedzie dalej do Skierniewic, więc kupiłem bilet do Łowicza, aby stamtąd łapać osobowy do Warszawy. Dojeżdżam do Łowicza, a tam radośnie jedna kasa otwarta na dworcu i gigantyczna kolejka. Rezygnuję ze stania, za to robię zakupy w okolicznych sklepach, bilet postanawiam kupić u kanara.

W końcu wbijam się w pociąg, jadę. Kiedyś zajmowałem z rowerem miejsce na początku składu, żeby od razu kupić bilet, ale kanary z reguły buzowały się, że to "przedział służbowy" i że mam iść z rowerem na koniec. No to teraz od razu poszedłem na koniec i czekam na kanara. Łowicz już dawno za mną, pociąg minął Sochaczew, a kanara wciąż nie ma. W końcu pojawia się blisko Warszawy i od razu do mnie z pretensją, że nie poszedłem na początek składu kupić biletu. Ja go pytam, czy miałem z rowerem zaiwaniać przez cały pociąg, a on, że... tak. I odgraża się, że mi karę wlepi. Ja mu na to, że absolutnie żadnej kary nie przyjmę, ale okazało się, że kanar musiał po prostu pokazać, jaki jest ważny, więc po podkreśleniu, że "on tu rządzi" wziął się za drukowanie biletu. Wkurzył mnie na tyle, że ściemniłem mu, że wsiadłem w Sochaczewie a nie w Łowiczu, niech stracą kilka złotych za takie podejście do klienta (pozamykane kasy dworcowe i dziadowska obsługa).

W międzyczasie zdążyłem jeszcze wypić mieszankę wybuchową w postaci piwa Okocim Premium i napoju energetycznego Kite (marka własna PoloMarketu). Dało mi to takiego kopa, że trasę ze stacji Warszawa-Włochy do domu na Bielanach pokonałem błyskawicznie, prując ponad 25 km/h, czasem nawet około 30 km/h.

Wiecie co? Chyba muszę ciągle na takim paliwie jeździć :)

Dystans dzienny wyszedł równo 100 km. Nawet nie musiałem dokręcać. Dane wycieczki:
Km:100.00Km teren:0.00 Czas:km/h:
Pr. maks.:0.00Temperatura: HRmax:(%)HRavg(%)
Kalorie:kcalPodjazdy:mRower:Kross Trans Alp

Komentarze
Często bywasz w naszym kuj-pomie, to miło ja w next roku planuję wypad do Kampinosu ale chyba 2 dniowy a może ze 3 dni to zahaczę o Wawę...
jarmik
- Niedziela, 25.11.2012 07:14:04 | linkuj
A moje doświadczenia z KM są bardzo pozytywne. Głównie koprzystam z linii do Skarżyska i nigdy mi nikt nie powiedział niemiłego słowa. Oczywiście kilka razy wsiadałem na stacji gdzie była kasa, ale wolałem zdążyc na pociąg, wtedy z reguły byłem informowany o dodatkowej opłacie za wydanie biletu w pociągu.
teich
- Czwartek, 22.11.2012 10:51:35 | linkuj
W Przewozach Regionalnych jest tak, że mając pod nadzorem rower, nie masz żadnego obowiązku łażenia do kanara po bilet, to on musi przyjść do Ciebie. Tylko nikt z nich tego nie powie. Mało tego, nawet gdy wsiadasz na stacji gdzie jest czynna kasa, nie ma obowiązku zakupu tam biletu, a kanar ma obowiązek sprzedac Ci bilet bez dodatkowej opłaty za wydanie biletu w pociągu. Piszę to tutaj, bo sporo osób czyta Twój blog, więc mam nadzieję, że przeczytają także i ten komentarz, bo od canarinhos to się tego za Chiny nie dowiesz.
Tylko nie wiem jak to się ma do Kolei Mazowieckich.
Gość - Wtorek, 20.11.2012 22:23:17 | linkuj
A nawet nie zwróciłem uwagi, czy przejeżdżający pociąg włączył syrenę.

Co do mnogości przewoźników, spółek itp., to ja nawet nie wiem, czy te ich regulaminy są jakoś ze sobą spójne czy wręcz przeciwnie. Z czasem pewnie będzie coraz trudniej połapać się w tym wszystkim.
lukasz78
- Wtorek, 20.11.2012 11:58:00 | linkuj
Z tego co wiem wszystkie pociągi mijające miejsce katastrofy w Otłoczynie włączają na moment syrenę. Na YT jest nawet sporo filmików z tego miejsca.
michuss
- Wtorek, 20.11.2012 00:08:39 | linkuj
Mnie się Łubianka kojarzy jednoznacznie, pomimo, że to nazwa ulicy, a nie "konkretnego" obiektu. Fajny budynek w Ciechocinku. Ja pamiętam tylko tężnie ze szkolnej wycieczki.
romulus83
- Wtorek, 20.11.2012 00:06:21 | linkuj
fajnie się czyta te opisy wycieczek :) sam bym tak chciał sobie jeździć, może od następnego sezonu zacznę kombinować z koleją i rowerem ;]
piotrkol
- Poniedziałek, 19.11.2012 23:40:44 | linkuj
Mówcie co chcecie na starodawne PKP ale mam wrażenie, że dla pasażera było wtedy lepiej pod wieloma względami. Teraz, jak się narobiło tych przewoźników to podróż pociągiem zamieniła się w horror. Nie wiadomo którym pociągiem jechać, gdzie kupić bilety, gdzie się wpakować z czymś więcej niż tylko walizka. Rowerzysta to już w ogóle ma przewalone. I jeszcze ciągle tylko jakieś połączenia likwidują. Niedługo gdziekolwiek dostać się będzie łatwiej pieszo lub rowerem niż pociągiem.
limit
- Poniedziałek, 19.11.2012 22:46:10 | linkuj
Hmm, faktycznie postudiuję ten regulamin, bo często jeżdżę KM i tyle już się naużerałem z kanarami, że warto mieć jakieś konkretne argumenty w dyskusjach z nimi.
lukasz78
- Poniedziałek, 19.11.2012 22:01:19 | linkuj
Sprawdź regulamin przewoźnika, bo coś mi się wydaje, a w zasadzie prawie jestem pewny, że podróżny z rowerem nie ma obowiązku wsiadać z przodu. Przedziałów służbowych to nie ma już od paru lat - konduktor to ma chodzić po składzie a nie siedzieć i palić papierosy. Za żużlem też nie przepadam, bo mieszkam niedaleko Orła i w lecie okna nie idzie otworzyć jak zaczynają jeździć.
kdk
- Poniedziałek, 19.11.2012 21:43:13 | linkuj
Dobrze wiedzieć. Bo właśnie w KM słyszałem teksty o "przedziałach służbowych", dlatego zacząłem zajmować miejsca na końcu składu - wczesniej specjalnie zajmowałem na.początku, żeby od razu kupić bilet.
lukasz78
- Poniedziałek, 19.11.2012 21:31:06 | linkuj
W Kolejach Mazowieckich masz prawo jechać w przednim przedziale dla podróżnych z większym bagażem. Od kilku lat w KM-ach nie ma żadnych przedziałów służbowych. Kierownik pociągu kwalifikuje się do napisania skargi na jego zachowanie.
oelka
- Poniedziałek, 19.11.2012 21:11:51 | linkuj
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa sobot
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]


Blogi rowerowe na www.bikestats.pl